Dla jednych nierówna walka, dla innych po prostu zabieg higieniczny. Jednakże dla większości pań, z którymi o niej rozmawiałam, to sposób na gładką, miłą w dotyku i piękną skórę. Oto kilka moich spostrzeżeń na temat nowoczesnej depilacji.

Wśród niektórych osób utarło się przekonanie, że kobiety depilują się dla swoich mężczyzn. Może niektóre. Ja uważam, że robimy to dla siebie. Z gładką skórą czujemy się bardziej eleganckie, kobiece i swobodne.
Jak wszystkie wiemy, depilować można się na kilka sposobów, oto one:

Maszynki i kremy do depilacji
Maszynki do golenia są prostym, szybkim, ale najkrócej działającym sposobem na pozbycie się włosów. Uciążliwość szybkiego odrastania ostrych i szczeciniastych włosów oraz liczne podrażnienia skóry, sprawiają, że bardzo wiele klientek decyduje się na metody zapewniające dłuższą gładkość. Kremów do depilacji nie polecam ze względu na częste reakcje alergiczne albo… brak jakiejkolwiek reakcji. Bardzo często słyszę, że kremy do depilacji po prostu nie działają.

Wosk
Ten rodzaj depilacji to uwolnienie się od włosków nawet na miesiąc, a te, które odrosną z całą pewnością będą słabsze i delikatniejsze. Do tej depilacji trzeba się przygotować, czyli „wyhodować” nieco dłuższe włosy (ok. 0,5 cm), co może być uciążliwe. Nie ma też co ukrywać, że depilacja woskiem trochę boli, jednakże wydaje się, że siła jej skuteczności przeważa nad dyskomfortem zabiegu.

Niedawno w ofercie gabinetu wprowadziłam woski australijskiej firmy Lycon, które pozwalają na usuwanie włosków nawet o 1 mm długości, a ich delikatna receptura wzbogacona o regeneracyjne właściwości azulenu, aloesu, rumianku, róży i lawendy, sprzyja szybkiej regeneracji. Poza tym preparaty te aplikowane są w inny sposób. Najpierw nakładana jest warstwa olejku, który chroni skórę, następnie już sam wosk. Dzięki temu chwyta on tylko włosy i nie podrażnia skóry. Może być też nakładany kilka razy w to samo miejsce. Lycon jest najlepszy do depilacji najwrażliwszych miejsc, czyli na twarzy, bikini czy skóry pod pachami.

Pasta cukrowa
Czy widziałyście film „Karmel”? Jego akcja toczy się w libańskim gabinecie kosmetycznym, zabieg depilacji pośród babskich ploteczek przeprowadzany jest tam z użyciem pasty cukrowej. Oczywiście nie jest to główny temat tego filmu, ale od momentu jego premiery ten sposób depilacji – znany kobietom Bliskiego Wschodu od wieków – stał się bardzo popularny. Dlaczego? Ze względu na fakt, że pasta cukrowa odklejana jest od skóry zgodnie z kierunkiem wzrostu włosów, czyli zabieg jest mniej bolesny, powoduje mniej uczuleń i podrażnień niż wosk. Polecam go zwłaszcza osobom ze skórą alergiczną.

Wrastające włosy
To problem przede wszystkim znany osobom używającym kupnych depilatorów, które – w przeciwieństwie do tego, co mówią reklamy – nie wyrywają włosów z cebulkami. Regularnie wykonywana depilacja sprawia, że skóra staje się twardsza, a włosy słabsze, więc trudno im się przebić i tak powstaje problem wrastających włosów. Zauważyłam także, że osoby, które zapominają o pilingach, nawilżaniu skóry i prowadząc siedzący tryb życia często chodzą w spodniach (wrastanie włosów w okolicy bikini), również muszą się z tym zmagać.

Tak więc pamiętajmy o regularnej pielęgnacji odpowiednimi preparatami. Jeden mogę polecić, bardzo gorąco: to Ingrown-X-it Solution. Preparat w sprayu z kwasami salicylowym i mlekowym oraz alantoliną i arniką. Złuszcza, nawilża, minimalizuje liczbę wrastających włosów, a ponadto usuwa przebarwienia. Dostępny w Piękności Dnia.

Kolejną metodą dla jednych skuteczną, dla innych nie, jest laser, ale temu zagadnieniu poświęcę następny wpis.

Zapraszam do Piękności Dnia,
Katarzyna Graca